Shards of Infinity, czyli jak zaskoczyć klasycznym daniem

Czołem,

Na pewno wiele razy słyszeliście hasło „Bądź najlepszą wersją siebie”. Justin Gary, autor Ascension najwyraźniej wziął sobie ten slogan do serca i – po długiej drodze, jaką przebyła jego gra, wielu dodatkach i następcach, w postaci takich hitów jak choćby „Star Realms” – stworzył dwuosobowy konfrontacyjny deckbuilding, który daje spory powiew świeżości dla tego małego podgatunku.

Ten tytuł to na pierwszy rzut oka odgrzewany kotlet. Ignorant powie, że to po prostu „kolejne Hero Realmsy” i szkoda na to czasu. Wystarczy jednak rzucić okiem na same zasady, by dostrzec kilka sprytnych mechanik rozszerzających ramy tego formatu i pogłębiających decyzyjność graczy. Jeśli natomiast poświęcimy tej pozycji choćby kilka partii – być może zwrócimy uwagę, że zależności między kartami i ich kolorami, jak i nowe mechanizmy redefiniują klasyczne ujęcie gier z tej gałęzi. Serdecznie zapraszamy do posłuchania dyskusji o tych właśnie niuansach i efekcie wprowadzenia nowej przyprawy do klasycznego dania.

Panie i Panowie, przed Wami „Shards of Infinity”.

Shardsy będą miały niedługo polską premierę i o takowym wydaniu (i zawartym w niej dodatku „Relics of the Future”) też za jakiś powiemy. Dziś o samej podstawce, na bazie wersji angielskiej.

PS. Polecamy wersją na YouTube, bo pokazujemy tam przeróżne karty odnosząc się do konkretnych ich typów, czy mechanik.

Rozmowa o grze:

Przy ocenianiu gier używamy skali „szkolnej” (1-6). Jeśli chcecie dowiedzieć się jak dokładnie ją interpretujemy, znajdziecie tę informację w tym materiale.

Pamiętajcie, że znajdziecie nas również na: